Nowy Jork

Marzyłam o NY przez bardzo długi czas, a nie ze względu na oglądanie „Sex w wielkim mieście” czy „Przyjaciół”, ale dlatego, że chciałam wiedzieć, co tak naprawdę Frank Sinatra czuł śpiewając „New York” .
I zastanawiałam się, czy to tylko miasto warte odwiedzenia, czy zamieszkania.ponieważ:

Za każdym razem po wizycie w nowem miejscu zadaję sobie dwa pytania:
1. czy chcę/czy mogłabym tutaj żyć czy jedynie odwiedzić/zwiedzić dane miasto;
2. wybieram jedno słowo, które oddaje rzeczywistość, pełny obraz.
Wracając do tematu …

NY okazał się miejscem do życia, (dla mnie )
I podobało mi się w nim dosłownie wszystko – tłum, hałas, huk. Co więcej, zawsze coś się działo o każdej porze dnia i nocy, dlatego NY nie pozwolił mi się nudzić.
Przed wyjazdem słyszałam wiele opinii,że jest głośny, chamski i zupełnie nie do życia… Nic bardziej mylnego – dla mnie jest idealny, czułam się tam fantastycznie , całkowicie mnie pochłonął i bardzo mi to odpowiadało.
Dlatego moje słowo dla NY to – możliwości !!!
Nowy Jork oferuje nieograniczone możliwości …. na każdej płaszczyźnie życia.
Chciałam zobaczyć tak dużo rzeczy ,że w pewnym momencie złapałam się na fakcie ,że „przebiegam ” przez NY zamiast cieszyć się wszystkim dookoła .
Wiem,że będę wracać w to miejsce bardzo często, znaczy o ile trafią się dobre przeloty ?